Trening Zawodowca – Dorian Łomża – recenzja książki

     Przypadkowo wpadła mi w ręce nowiutka książka: „Trening Zawodowca” autorstwa Doriana Łomży. A precyzując to nie przypadkowo tylko polecił mi kolega i nie aż taka nowiutka bo wydana w 2017 r. no i przede wszystkim nie wpadła tylko po prostu ją kupiłem 🙂 – tutaj

     Kilka suchych faktów zanim przejdę do subiektywnej oceny. Autor – Dorian Łomża – to trener przygotowania motorycznego, trener personalny, instruktor kulturystyki i lekkiej atletyki. Specjalista w Carolina Medica Center. Współpracował lub nadal współpracuje z takimi zawodowcami jak Oktawia Nowacka – brązowa medalistka w pięcioboju nowoczesnym z Rio de Janeiro. Aleksandra Socha – czterokrotna olimpijka i medalistka Mistrzostw Świata, pływak Jacek Czech, czy Artur Kuciapski – biegacz na 800 m. Generalnie zero zastrzeżeń jeśli chodzi o kompetencje autora książki!

     Książka ma 18 rozdziałów (nazywanych tutaj „krokami” i nieco ponad 220 stron (chociaż na ichniejszej stronie piszą o 250 stronach 🙂 ). Czyta się ją w tempie ekspresowym – mi to zajęło dwa wieczory w tzw. międzyczasie robienia równolegle innych rzeczy  🙂

     Zawartość książki to „dotknięcie” głównych obszarów istotnych w treningu zawodowca. Generalnie autor próbuje wskazać istotne punkty, na których należy się skupić, aby nasze podejście do treningu było sensowne i całościowe. Punkty o których mowa bardzo dobrze oddaje sam spis rozdziałów, który aż przytoczę 1w1, ale na końcu 🙂

Przelećmy się po rozdziałach…

    Pierwszy rozdział to skupienie się na cechach sportowca, kilka motywujących cytatów wielkich ludzi – Pele, Ronaldo, Einstein … . Jest ok, ale jeśli się nastawiliście na wypakowany merytorycznie rozdział to musicie wstrzymać konie 🙂 . Strony wypełnione tekstem jedynie w 50% to tutaj norma.

Jest duuużo miejsca na notatki 🙂

Nie tracimy jednak zapału i lecimy dalej bo zaczyna robić się ciekawiej. Jest trochę o badaniach okresowych i słowo „trochę” nie jest tutaj przypadkowe 🙂 Pisząc wprost – jest ubogo. Jeśli czasami czytacie w Internecie treści o bieganiu, to z tej części nie dowiecie się wiele.

     Dalej dotykamy biomechaniki i tutaj jest naprawdę OK. Ogólnie autor zachęca do wykonania badań biomechanicznych. Nawet jest coś pokazane na przykładzie „złego” biegacza i lekko przeanalizowane. Zaczyna mnie wciągać i … nagle kończy się rozdział 🙂
Czytam i jest lekka nuda w stylu „umów się ze specjalistą i przeanalizuj swoje wyniki„. No ok. Warto radzić się specjalistów a jakże 🙂 . Podane są nawet orientacyjne koszty badań, koszty konsultacji wszystko to w duchu – „nie żałuj pieniędzy na zdrowie„. Jest sprytne porównanie do przeglądu samochodu, który robimy co rok nie patrząc na koszty. Tutaj skłonny jestem zgodzić się z autorem – większość osób które znam, zwykłą morfologię robi wtedy, gdy pojawia się już jakiś problem. Rzadko traktują to jako badanie okresowe.

     W kolejnym rozdziale poczytamy trochę o badaniach wydolnościowych i źródłach energii wykorzystywanych na poszczególnych intensywnościach wysiłku. Jeśli nie mieliście do czynienia z tego typu badaniami, trochę się z tego rozdziału dowiecie. Dopełnieniem tego niech będzie opis jak wygląda takie badanie.

     Dochodzimy do kroku 6-go. czyli „Poznaj wymagania swojej dyscypliny„. Ale zaraz – to nie jest książka tylko dla biegaczy?? 🙂 No nie. Czytamy w tym miejscu m. in. o zawodniku MMA, sprinterze (ok to też biegacz) czy zawodniku rzucającym młotem. W sumie to może i dobrze, bo pozwala zrozumieć lepiej systemy energetyczne specyficzne dla danej konkurencji.

     Następne rozdziały to wiedza z zakresu „siły” – trochę definicji m.in jakie są rodzaje siły. Lekko oczytany biegacz z dużym prawdopodobieństwem o większości powinien już wiedzieć. Zawsze jednak warto sobie tę wiedzę uzupełnić, powtórzyć, usystematyzować i utrwalić.

     Dalej czytamy o periodyzacji treningu – też niby oczywista rzecz, ale amatorzy mają z tym duży problem. Większość po prostu w okresie zimowym biega dużo a w okresie przed zawodami skraca kilometraż wchodząc na wyższe intensywności. Jest to bardzo uproszczone podejście i częściowo w treningu amatorskim ma swoje uzasadnienie. Ten rozdział na pewno może być wartościowy!

     W połowie książki pojawiają się przykłady ćwiczeń siłowych – nic czego byście sami nie próbowali na siłowni, ale kompletność zestawu 35-ciu ćwiczeń + zdjęcia z poprawnym ich wykonaniem mogą być bardzo przydatne. Ciało biegacza musi być silne w całości. Jeśli rozumiecie, że silny biegacz to nie tylko silne nogi i tzw. core, to już jest z Wami dobrze 🙂

     Kolejne strony to przedzieranie się przez ćwiczenia funkcjonalne – m.in. z piłką, mini-bandem, bosu. Dochodzi trochę mobilizacji, rolowania. Znajdziecie tutaj wartościowe ćwiczenia. Wątpię, że od razu będziecie wszystkie wykonywać. Trzeba by dysponować rzeczywiście czasem na trening takim jaki ma zawodowiec. Plan dnia takiego zawodowca w skrócie wygląda jakoś tak: wstaje po to żeby zrobić trening, dalej myśli o tym żeby zjeść, odpocząć, zrobić następny trening, zjeść, wyspać się i wszystko powtarza od początku. U amatora jest w planie kilka dodatkowych tematów do ogarnięcia 🙂

     Wracając jednak do książki – w rozdziale 12-tym, jest parę zdań o regeneracji. Nazwałbym to raczej ślizgiem po temacie niż zagłębieniem się w szczegóły. Z pewnością autorowi nie zależało na wyczerpaniu tematu 🙂
Dalej znajdziemy rozdział o diecie, przykłady zapotrzebowania energetycznego w zależności od dyscypliny. Można poczytać – na pewno nie zaszkodzi, chociaż obstawiam, że większość to tzw. oczywiste oczywistości.
Po diecie czas na suple 🙂 – wiadomo, suplementację trzeba robić mądrze i świadomie. Jest kilka wskazówek, ale dla amatorskiego biegania raczej jest to ciekawostka.

     Końcówka książki to próba podsumowania poruszonych tematów i pokazania jak posłużyć się zdobytą wiedzą w charakterze narzędzi. Coś w stylu: unikaj kontuzji wykonując badania lekarskie i stosuj odpowiedni trening siłowy, odpowiednio się regeneruj i odżywiaj. Generalnie wszystko ma znaczenie. Monitoruj, analizuj, współpracuj ze specjalistami. Najlepiej korzystaj z masażysty, fizjoterapeuty, biomechanika, dietetyka, psychologa. Myślę, że na poziomie zawodowym jest to konieczne i o tym właśnie tutaj przeczytacie. Są nawet przykładowe koszty zatrudnienia takiego sztabu. Wychodzi rocznie coś ponad 20k.

Subiektywna ocena

     Przed przeczytaniem tej książki miałem bardzo rozbudzone oczekiwania, co nie jest bez znaczenia jeśli chodzi o moją ocenę. Generalnie po przeczytaniu poczułem, że zostałem lekko oszukany 🙂 Chciałem poznać od kuchni co w treningu zawodowca jest takie unikalne, co mógłbym łatwo wdrożyć u siebie. Jakąś tajemnicę, wskazówkę której jeszcze nie znam. I tutaj nie było przełomu. Generalnie lubię książki „silnie” merytoryczne, wypakowane treścią tak jak np. „Lore of running” Noakes’a. Ale pozycja Noakes’a ma prawie pięć razy więcej stron więc o czym w ogóle rozmowa 🙂 . W sumie to nie wiem czy to dobry pomysł porównywania tych dwóch książek

Jeśli już jestem przy stronach, to zwrócę jeszcze uwagę ile tej treści jest. Widać tutaj „szukanie” ilości stron, coś co znam z pisania inżynierki na studiach 🙂

Lore of Running vs. Trening Zawodowca – różnica w upakowaniu tekstu 🙂

     Jest kilka skutecznych technik owego „szukania ilości”. Dotyczy to głównie prac na kierunkach technicznych bo humaniści to potrafią „lać wodę” bez ograniczeń 🙂 . Inżynier ma z tym dużo gorzej. Stosuje się m. in. rozpoczęcie rozdziału od połowy strony, zastosowanie grubszej gramatury papieru, żeby książka dawała poczucie cięższej 🙂 . Stosuje się też większe odstępy między wierszami. Dobra, WIEM! Jest to mega czepialskie z mojej strony, ale wolałbym uczciwe 100 stron zamiast tych 220. No przecież piszę o tym co mnie zirytowało, innych może równie dobrze to wcale nie ruszać 🙂

     Skupiając się ogólnie na treści – w gruncie rzeczy podejście do tematu jest całościowe bo dotyka znakomitej większości jeśli nie wszystkich obszarów istotnych dla treningu. Ale mam duży niedosyt jeśli chodzi o sposób w jaki autor prześlizguje się po tych tematach. Ja chciałbym to jakoś zgłębić a nie hasłowo przeczytać, że są i trochę encyklopedycznie się z nimi zapoznać. Wszystko byłoby ok gdyby tytuł był  w stylu: „Krótki przewodnik po…” lub „Wstęp do treningu … ” no nie wiem, jakoś tak 🙂

Dla kogo ta książka?

     Tutaj to już musiałem się dłużej zadumać, żeby na to pytanie sobie odpowiedzieć. Rozumowanie przeprowadziłem na zasadzie dowodu nie wprost 🙂 czyli odpowiedzi na pytanie: dla kogo ta książka z pewnością nie jest ? 🙂
Otóż, nie jest na pewno dla zawodowców 🙂 Dla zawodowca taka wiedza jest zbyt elementarna i prawdopodobnie już dawno znana.
Nie jest też dla trenerów. Poziom wiedzy, który może z tej książki wyciągnąć trener jest po prostu zbyt płytki.

Podtytuł sugeruje jednak kto jest odbiorcą książki: „Od amatora do zawodowca czyli jak profesjonalnie przygotować się do uprawiania sportu„. Osobiście trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś jest amatorem, chce przejść na zawodowstwo i zaczyna od tej książki. Czyli w końcu kto jest tym targetem ? 🙂 Otóż według mnie: ambitni pasjonaci sportu. Ci którzy chcieliby „z lotu ptaka” zobaczyć jak wygląda profesjonalne i holistyczne podejście do treningu. Bez zanudzania szczegółami, prosto rzeczowo i krótko.

     Z powyższego opisu można odnieść wrażenie, że zniechęcam lub co najmniej nie zachęcam do przeczytania tej książki. Otóż NIC Z TYCH RZECZY 🙂 . Pamiętajcie, że to jest tylko mój punkt widzenia i może okazać się, że Wy znajdziecie tu ciekawe i przydatne treści.

Spis treści książki:

  1. Poznaj wymagania dzisiejszego sportu. Sport XXI wieku
  2. Oceń swój stan zdrowia. Diagnostyka i badania lekarskie.
  3. Poznaj swoje słabe punkty.Biomechanika
  4. Dowiedz się co Cię ogranicza. Ocena funkcjonalna
  5. Sprawdź granice swojej wytrzymałości. Testy wydolnościowe
  6. Poznaj wymagania swojej dyscypliny. Kształtowanie systemów energetycznych
  7. Fundamenty przygotowania sportowego. Zdolności motoryczne
  8. Naucz się planować. Periodyzacja i planowanie procesu treningowego
  9. Stań się silniejszy. Trening siłowy
  10. Pracuj nad najsłabszym ogniwem. Trening funkcjonalny
  11. Trenuj mądrze. Trening specjalny
  12. Naucz się efektywnie odpoczywać. Regeneracja
  13. Zwróć uwagę na to, co jesz. Opracuj własny model odżywiania
  14. Wspomagaj wysiłek fizyczny. Suplementacja – jak umiejętnie wybierać suplementy i nie dać się oszukać?
  15. Zminimalizuj ryzyko kontuzji. Poznaj swojego wroga
  16. Miej wszystko pod kontrolą. Monitoring i analiza procesu treningowego
  17. Stwórz sobie optymalne warunki do trenowania. Zgrupowanie krajowe i zagraniczne
  18. Stwórz własny sztab szkoleniowy. Zaplecze treningowe, czyli współpraca ze specjalistami
    Zakończenie

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj także: