Wyzwanie na koniec sezonu – ultra

Na zwieńczenie sezonu jeszcze jedna potyczka. Mierzyć się będę z wyzwaniem pod tytułem ULTRAMARATON.
No tak to sobie wymarzyłem 🙂

       Już jakiś czas temu w przypływie słabości zapisałem się na Supermaraton Stulecia. Później okazało się że rozpoczęcie przygotowań do jesiennego sezonu trochę się opóźniło o czym pisałem tutaj. Uznałem wtedy, że nic z tego nie będzie i nie uwzględniałem tego startu w swoich treningach. Maraton Warszawski zaliczyłem jedynie treningowo także z uwagi na „krótki” kalendarz. W tygodniu po maratonie niczym już nie ryzykując, biegałem bez opamiętania dzikie ilości kilometrów. Marzeniem było żeby eksperyment nie zakończył się jakąś kontuzją. Obciążenia zniosłem nie najgorzej – a to już zaczęło mnie kusić. Wróciła myśl o wcześniej porzuconym wyzwaniu 🙂 .
Ale nie tak prędko – były jeszcze inne warunki konieczne żebym zechciał podjąć wyzwanie mianowicie: dobra pogoda. Ciepło i BEZ śniegu/mrozu 🙂 – czyli kolejne marzenie. Nie nastawiałem się że to wszystko się spełni. Wygląda jednak na to, że te marzenia powoli się materializują 🙂 . Czekałem do weekendu z ostateczną decyzją bo przecież prognoza pogody więcej niż 7 dni w przód to jest tarot 🙂 . Obserwowałem i im bliżej tym lepsze wieści. No i co zrobisz? Nic, trzeba biec 🙂

Namiastka Wings For Life

       Plusem dodatnim 🙂 tego biegu jest to że jest rozgrywany „za płotem” tzn. na Warszawskim AWF. Przecież już bliżej nikt takiego biegu mi nie zorganizuje.
Drugi plus ale ten z kolei ujemny 🙂 to trasa. Bieg rozgrywany jest na atestowanej pętli 1535 m 89 cm. No właśnie 🙂 – z jednej strony można zejść z trasy w dowolnym momencie bez zmartwienia o powrót. Z drugiej strony kręcenie się w kółko niczym chomik w kołowrotku może trochę zniszczyć psychikę.
Inna niedogodność to ilość osób biegnących na takiej pętli. Ma być około 250 zawodniczek i zawodników 🙂 . Tor biegu z pewnością będzie daleki od optymalnego.
Bieg trochę przypomina Wingsa tzn. metę można sobie wybrać. Żeby być sklasyfikowany można przebiec 20-30-40-50-60-70-80 lub 90 km. Oczywiście jak ktoś się nie spieszy do domu to można zostać do końca imprezy i hetać całe 100 km 🙂 .

Imprezy towarzyszące

       Oprócz tłumu na trasie będą też inne imprezy rozgrywane w tym samym czasie na terenie AWF – bo przecież czemu nie 🙂 . Sztafeta stulecia – w skrócie: cztery 100 osobowe sztafety które biegną po 100 km na pętli 2018 metrów. Trochę później będzie też Varsowiada dla studentów pierwszego roku – wszyscy się zmieszczą 🙂 .

Założenia na bieg

       Te są dziecinnie proste. Staję na starcie, ustawiam komfortową dla mnie prędkość i krążę. Krążę na tyle na ile warunki pozwolą. Mam tu głównie na myśli slalom między innymi uczestnikami. Jeśli da się jakoś biegać, to paliwa starczy może do około 70 km – taki stawiam sobie cel minimum. Na trasie będzie mnie wspierał niezawodny kolega Dariusz.
Jak się będę miał przepychać z innymi to zejdę! – ostrzegam 🙂

Jeśli chodzi o kilometraż to dalej niż 68. kilometr nigdy nie „byłem” i nie wiem co tam jest. Wspominając jednak Wingsa z okolic 65 kilometra, to nie wiem czy chciałbym dalej zaglądać 🙂 – wtedy miałem już dość. Przy super samopoczuciu mogę się ewentualnie nieco dalej wychylić, o kilka kilometrów.
Tempo będzie dużo niższe od maratońskiego dlatego robię od wtorku tzw. Carboloading no limit 🙂 – a po polsku: jem węgle proste bez opamiętania. Nawet się nie boję „pantery” która mnie atakowała tu i tu.

Do zobaczenia zatem na trasie w sobotę o 8:00 (o zgrozo) !!!

I patrzcie w tylne lusterka – bo zamierzam się tam często pojawiać 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj także: