Przed Wings For Life 2017

Przyszedł czas na ultra. Jeszcze w tamtym roku nie podejrzewałem siebie o taki start, ale teraz jest to prawie pewne. Dwa dni temu zapisałem się na Wings For Life 🙂

Decyzja startu

    Pomysł na start w “szlachetnej ucieczce” pojawił się w kwietniu. Na początku trochę podszedłem do tego sceptycznie. Później jednak, kilka dni po treningu z Dariuszem i Piotrem z Accelerating Poland już byłem przekonany, że start w Wing-sie to będzie dobry pomysł 🙂

Jeśli chodzi o formę – jest skromna ale stabilna 🙂 Nie mam zatem za wiele co stracić.  Po biegu ultra, raczej prędko moc i pełne zdrowie nie wrócą 🙂 . Ale na życiówki i szybkie bieganie jeszcze przyjdzie czas.

Po co mi to

Bo myśl o tym biegu budzi we mnie emocje 🙂 – tak najprościej bym to podsumował. Oczywiście maraton to nadal mój cel, ciągle się uczę, jak biegać ten dystans i ciągle robię błędy.

    Wings For Life  to z jednej strony nietypowe bieganie od początku tempem treningowym  ale ekstremalnie długo. Co innego niż maraton. Z drugiej, wyzwaniem jest np. odżywianie na trasie. Wszystko to jest dla mnie zupełną nowością. Najciekawszym jest: co mnie spotka w okolicach 50 km (jak dobiegnę). W tym roku na treningu przebiegłem jednorazowo 40 km i samopoczucie było dalekie od komfortowego 🙂 a to w sumie tylko niecały maraton.

Plan na bieg

   Jest maksymalnie prosty – pobiec w komfortowym tempie trzymając tempo w okolicach 4 min/km. Praktyka pokazuje, że rzadko trzymam się sztywno planu bo to trochę zabija radość z biegania i rywalizacji 🙂 . Tutaj trzeba podejść z pokorą, bo zbyt dużo nieznanego „lądu” mnie czeka. Oczywiście istotna będzie dyspozycja dnia i pogoda. Prognoza zła nie jest, ale pewnie to się jeszcze zmieni.

 

    Lekko obawiam się samotnego biegu. Będzie to dobry test psychiki a bojaźń jest przecież oznaką słabości 🙂 . Cel minimum to ambitne 60 km. Myślę, że wypoczęty mogę tam dobiec. Może to dać okolice 3-5 miejsca. O zwycięstwo będą walczyć z pewnością Paweł Ochal i Tomek Walerowicz. Wydaje się, że Paweł jest poza zasięgiem, ale Tomasz mając już niejedną setkę w nogach, także powinien budzić respekt.
Od 2005 roku startowałem w 118 zawodach z czego tylko 8 biegów było poza Warszawą – ten będzie 9-ty. Mam nadzieję, że za wiele zdrowia tam nie zostawię i zdobędę solidne doświadczenie w ultra.

Przygotowanie

    Sezon wiosenny nigdy nie był moim priorytetem, zatem i tym razem nie realizowałem jakiegoś specyficznego treningu. Głównie są to wybiegania i eksperymentowanie na siłowni 🙂 . Ogólnie to cały trening do tej pory jest eksperymentem. Po drodze było kilka urazów, część z nich dotrwała ze mną do teraz, ale próbuję być ponad to 🙂

    Tak jak wcześniej wspomniałem, forma jest skromna. W sumie w tym roku pokonałem lekko ponad 1200 km. Dla mnie to dużo, zwykle o tej porze mam w nogach około 700 km . W kwietniu przekroczyłem nawet 400 km – to także okolice mojego maksimum. Wychodzę z założenia że jest sztuką, żeby przy małych nakładach osiągnąć duży zysk i tym się kieruję 🙂 .

Summary
Review Date
Author Rating
51star1star1star1star1star

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przeczytaj także: